Najnowsze doniesienia medialne wskazują, że głównym źródłem napięcia pozostaje tempo wzrostu wynagrodzeń, które – w ocenie nauczycieli i związków zawodowych – znacząco odbiega od wcześniejszych zapowiedzi oraz realiów gospodarczych.
Ministerstwo Edukacji Narodowej podkreśla wzrost płac w 2024 roku, kiedy wynagrodzenia nauczycieli wzrosły średnio o 30 procent. W kolejnych latach dynamika podwyżek jednak wyraźnie spadła – w 2025 roku osiągnęła poziom 5 procent, natomiast na 2026 rok zaplanowano jedynie 3 procent. W praktyce nauczyciele otrzymują wzrost wynagrodzenia zasadniczego na poziomie od 151 do 186 zł brutto, w zależności od stopnia awansu zawodowego.
- Nauczyciele dzisiaj mówią: powinniśmy zarabiać więcej i mają absolutną rację. Powinniśmy poprawić warunki pracy. Mam tu na myśli liczebność klas i to się będzie etapowo działo. Wejście do zawodu trochę już poprawiliśmy, ale wiadomo, że wymaga to większej liczby zachęt, w tym stabilności pracy nauczyciela, szczególnie tego wchodzącego w życie - powiedziała Barbara Nowacka podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.
Związki zawodowe otwarcie krytykują taki poziom podwyżek i wskazują, że przy obecnym poziomie inflacji oraz rosnących kosztach życia wzrost wynagrodzeń nie odpowiada rzeczywistym potrzebom pracowników oświaty. Wypowiedzi przedstawicieli środowiska podkreślają rosnącą frustrację wynikającą z rozbieżności między wcześniejszymi deklaracjami władz a aktualnymi decyzjami budżetowymi.
- Chcielibyśmy panu premierowi życzyć zdrowia, realizacji planów i obietnic, także tych obietnic, które złożył nauczycielom w listopadzie 2024 roku na ostatnim zjeździe Związku Nauczycielstwa Polskiego — powiedział Sławomir Broniarz w środę na konferencji prasowej, nawiązując do urodzin szefa rządu.
Na zjeździe premier zadeklarował przyspieszenie prac nad obywatelskim projektem nowelizacji Karty nauczyciela złożonym w Sejmie przez ZNP.
- Do dzisiaj nic się w tej sprawie nie wydarzyło — zauważył.
Zapowiedź strajku nauczycieli w Polsce
W środowisku nauczycielskim pojawiają się konkretne zapowiedzi skoordynowanych działań protestacyjnych. Związkowcy deklarują rozpoczęcie akcji już jesienią, a jej kulminacją może stać się strajk generalny, porównywany do wydarzeń sprzed siedmiu lat. Wówczas protest doprowadził do poważnych zakłóceń w funkcjonowaniu szkół na terenie całego kraju.
Dodatkowym elementem sporu pozostaje brak postępu w pracach nad obywatelskim projektem nowelizacji przepisów dotyczących wynagrodzeń nauczycieli. Projekt zakłada powiązanie płac w oświacie z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce narodowej. Zgodnie z propozycją nauczyciel rozpoczynający pracę otrzymywałby wynagrodzenie na poziomie 90 procent średniej krajowej, a nauczyciel dyplomowany – 155 procent tej wartości. Mimo wcześniejszych deklaracji przyspieszenia prac legislacyjnych, podkomisja sejmowa nadal nie podejmuje rozstrzygnięć w tej sprawie.
Związkowcy zwracają uwagę, że brak systemowych rozwiązań pogłębia problemy kadrowe w oświacie. Dane wskazują na rosnącą średnią wieku nauczycieli, która zbliża się do 50 lat, oraz niewystarczające zainteresowanie zawodem wśród młodszych osób. System edukacji mierzy się w efekcie z wyraźną luką pokoleniową.
Napięcia potęgują także doświadczenia nauczycieli, którzy wskazują na konieczność podejmowania pracy w więcej niż jednej placówce, aby utrzymać się w większych miastach. Wypowiedzi przedstawicieli środowiska pokazują spadek motywacji oraz narastające zniechęcenie wobec kolejnych reform programowych i organizacyjnych.
Jak strajk wpłynie na uczniów i rodziców?
Możliwy strajk nauczycieli bezpośrednio wpływa na organizację pracy szkół, co odczuwają zarówno uczniowie, jak i ich rodzice. W przypadku rozpoczęcia protestu część lub całość zajęć dydaktycznych może zostać zawieszona. Oznacza to brak lekcji, odwołane sprawdziany oraz opóźnienia w realizacji programu nauczania.
Dla uczniów przekłada się to na przerwy w ciągłości edukacji. W klasach kończących etapy nauki, takich jak szkoły podstawowe czy ponadpodstawowe, może dojść do zakłóceń w przygotowaniach do egzaminów. W sytuacji dłuższego strajku szkoły mogą wprowadzać rozwiązania zastępcze, jednak nie zawsze zapewniają one pełną realizację podstawy programowej.
Rodzice muszą liczyć się z koniecznością zapewnienia opieki nad dziećmi w godzinach, w których normalnie odbywałyby się zajęcia szkolne. W przypadku młodszych uczniów stanowi to szczególne wyzwanie organizacyjne, zwłaszcza dla osób pracujących w trybie stacjonarnym. Niektóre placówki mogą organizować zajęcia opiekuńcze, jednak ich zakres zależy od liczby nauczycieli, którzy nie przystąpią do strajku.
Strajk wpływa również na funkcjonowanie egzaminów zewnętrznych. W poprzednich sytuacjach tego typu konieczne było angażowanie dodatkowych osób do nadzorowania egzaminów, aby zapewnić ich przeprowadzenie zgodnie z harmonogramem. Istnieje ryzyko zmian organizacyjnych, choć przepisy nakładają obowiązek ich przeprowadzenia w określonych terminach.
Długotrwałe zakłócenia pracy szkół mogą prowadzić do przesunięć w kalendarzu roku szkolnego, a także konieczności intensyfikacji nauki po zakończeniu protestu.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.