Monika B. z Sięciaszki Drugiej w gminie Łuków została oskarżona o to, że od lutego 2017 do stycznia 2024 roku znęcała się fizycznie i psychicznie ze szczególnym okrucieństwem nad swoją małoletnią córką.
45-latka miała doprowadzać do kontaktu skóry dziecka z płynną substancją toksyczną o cechach drażniących/żrących w obrębie twarzy i karku, co powodowało różne obrażenia: od rumienia i stanów zapalnych, poprzez blizny aż do nieodwracalnych ubytków tkanek w wyniku martwicy niezakaźnej. Szczególnie ucierpiało ucho Julii.
- Co skutkuje ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu w postaci trwałego, istotnego zeszpecenia ciała, zaburzającego normalne społeczne funkcjonowanie dziecka, w tym spełnianie adekwatnych do kolejnych etapów życia ról społecznych - informuje Prokuratura Okręgowa w Lublinie.
- Przy czym wskazane wyżej urazowe uszkodzenia skóry dziecka wielokrotnie przedstawiała (Monika B. - przyp. red.) służbie zdrowia oraz organom ochrony prawnej, w szczególności sądowi opiekuńczemu powołanemu do kontroli sposobu wykonywania władzy rodzicielskiej, jako zmiany chorobowe, co stanowi dodatkowo szczególne okrucieństwo czynności wykonawczych - dodano w komunikacie o postawieniu zarzutów.
W kontekście całej sprawy wstrząsające jest to, że przez lata Monika B. prowadziła publiczne zbiórki pieniędzy na pomoc dla swojego dziecka.
Ogłoszenia z prośbą o wsparcie bardzo łatwo można było znaleźć choćby na Facebooku. Na tym profilu kobieta publikowała informacje o zbiórkach i zdjęcia Julii. Na fotografiach widać kilkuletnią dziewczynkę z poważnymi, krwawymi ranami twarzy.
- Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, co czuje Julia każdego dnia, ale kiedy pyta mnie: "Mamusiu, kiedy przestanie mnie boleć?", pęka mi serce. Nie tak powinno wyglądać dzieciństwo mojej córki - pisała kobieta.
Jak podawały media, tylko w ramach zbiórki założonej przez Monikę B. na portalu Siepomaga.pl zebrano ponad 200 tys. zł od prawie 5,4 tys. ludzi. Zbiórki były prowadzone także za pośrednictwem innych portali oraz instytucji.
Śledczy dodają, że Monika B. przekonywała opinię publiczną, że jej córka zmaga się z niepełnosprawnościami intelektualnymi. Tymczasem biegli to kategorycznie wykluczyli - Julia nie wykazuje żadnych cech niepełnosprawności intelektualnej, przejawów autyzmu czy też padaczki.
Co więcej, stan dziewczynki po aresztowaniu Moniki B. uległ znacznej poprawie, nie stwierdzono u niej też nowych zmian skórnych.
Proces przed Sądem Okręgowym w Siedlcach ruszył w lipcu 2025 roku. Wyłączono jego jawność, więc nie wiadomo, czy kobieta w sali rozpraw przyznała się do popełnienia zarzucanych jej czynów. W czasie śledztwa nie przyznała się. Oskarżonej grozi teraz 20 lat pozbawienia wolności.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.