To wynik, który jeszcze kilkanaście lat temu trudno byłoby uznać za oczywisty. Dziś Polska znajduje się za Niemcami, Francją, Włochami, Hiszpanią i Niderlandami. Jednocześnie wyprzedza Belgię, Szwecję, Austrię oraz Irlandię. W Europie Środkowo-Wschodniej pozostaje bezdyskusyjnym liderem.
Polska coraz wyżej, ale dystans nadal istnieje
Pierwsze miejsce zajmują Niemcy z gospodarką wartą około 4,47 bln euro. Francja osiągnęła niemal 2,99 bln euro, Włochy 2,26 bln, a Hiszpania 1,69 bln euro. Niderlandy, które znalazły się tuż przed Polską, przekroczyły poziom 1,17 bln euro.
Różnica między Polską a największymi gospodarkami Europy nadal pozostaje więc wyraźna. Ranking nominalnego PKB nie mówi też wszystkiego o zamożności mieszkańców. Eurostat wskazuje, że w 2025 roku polski PKB na mieszkańca, po uwzględnieniu różnic cenowych, znajdował się mniej więcej 10–20 proc. poniżej średniej unijnej.
To ważne zastrzeżenie. Wielkość gospodarki pokazuje siłę całego państwa, ale nie odpowiada wprost na pytanie, jak żyje przeciętny obywatel. Polska ma dziś większy gospodarczy ciężar w Europie, jednak kolejnym wyzwaniem pozostaje przełożenie tego wzrostu na produktywność, płace i poziom życia.
Mocny wzrost, mocne wydatki i rachunek do zapłacenia
Rok 2025 przyniósł Polsce wzrost realnego PKB o 3,6 proc. Komisja Europejska ocenia, że gospodarka utrzyma dobre tempo również w 2026 roku, kiedy wzrost może wynieść około 3,5 proc. Motorem pozostają konsumpcja oraz inwestycje, szczególnie te finansowane z pieniędzy europejskich.
Problem pojawia się po drugiej stronie rachunku. Polska zakończyła 2025 rok z deficytem sektora finansów publicznych na poziomie 7,3 proc. PKB. Dług publiczny wyniósł 59,7 proc. PKB, a Komisja Europejska prognozuje jego wzrost do 68,3 proc. PKB w 2027 roku.
To oznacza, że Warszawa musi jednocześnie inwestować i zaciskać pasa. Zadanie robi się jeszcze trudniejsze ze względu na wydatki obronne, transformację energetyczną oraz rosnące koszty związane ze starzeniem się ludności.
Polska nie może więc budować swojej przewagi wyłącznie za pomocą coraz większych wydatków. Potrzebuje wzrostu jakościowego, który pozwoli firmom produkować więcej przy wykorzystaniu tych samych zasobów.
Następny etap będzie trudniejszy
Przez ostatnie dwie dekady polska gospodarka rosła szybciej niż wiele państw regionu. OECD zwraca jednak uwagę, że łatwiejszy etap nadrabiania dystansu stopniowo się kończy. Coraz większego znaczenia nabiorą produktywność, innowacje, automatyzacja i kwalifikacje pracowników.
Do tego dochodzi demografia. Liczba osób w wieku produkcyjnym będzie wywierała coraz większą presję na rynek pracy. Bez inwestycji w technologie, edukację i aktywność zawodową trudno będzie utrzymać dotychczasowe tempo wzrostu.
Kolejnym wyzwaniem pozostaje energia. Polska gospodarka potrzebuje tańszego, stabilnego i coraz mniej emisyjnego systemu energetycznego. Szybszy rozwój odnawialnych źródeł energii, sieci przesyłowych, magazynów energii oraz nowych mocy wytwórczych może stać się jednym z najważniejszych projektów gospodarczych tej dekady.
Agenda dla Polski do 2030 roku
Jeżeli Polska chce wykorzystać pozycję szóstej gospodarki UE, do końca dekady potrzebuje kilku jasnych priorytetów.
Po pierwsze: produktywność. Więcej inwestycji prywatnych, automatyzacji, sztucznej inteligencji i cyfryzacji przedsiębiorstw powinno przekładać się na wyższą wartość produkcji.
Po drugie: energia. Trzeba przyspieszyć budowę nowych źródeł energii, sieci i magazynów, jednocześnie ograniczając zależność od paliw wysokoemisyjnych.
Po trzecie: finanse publiczne. Polska potrzebuje wiarygodnej ścieżki redukcji deficytu, bez rezygnacji z inwestycji, które zwiększają potencjał gospodarki.
Po czwarte: kapitał ludzki. Edukacja zawodowa, przekwalifikowanie pracowników, nauka przez całe życie i rozsądna polityka migracyjna mogą ograniczyć skutki starzenia się ludności.
Po piąte: innowacje. Polska powinna zwiększać nakłady na badania i rozwój oraz ułatwiać firmom przechodzenie od montażu i produkcji do tworzenia własnych technologii i marek.
Po szóste: infrastruktura. Do 2030 roku warto domknąć najważniejsze projekty transportowe, energetyczne i cyfrowe, wykorzystując maksymalnie dostępne środki europejskie.
Szóste miejsce w Unii jest więc nie tylko powodem do satysfakcji. To także moment próby. Polska ma już skalę, kapitał i potencjał, by grać w europejskiej gospodarce pierwszoplanową rolę. Teraz musi pokazać, że potrafi zamienić wielkość gospodarki w trwałą przewagę — i zrobić to bez zostawiania rachunku kolejnemu pokoleniu.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.