Jeśli propozycje wejdą w życie, minimalne wynagrodzenie zasadnicze na najniższych stanowiskach akademickich będzie stopniowo rosło, aż w 2029 roku osiągnie poziom przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw. Według obecnych prognoz oznacza to pensję przekraczającą 9 tys. zł brutto.
Projekt dotyczy przede wszystkim asystentów zatrudnionych w uczelniach publicznych, a także pracowników zajmujących najniższe stanowiska naukowe i badawcze w instytutach Polskiej Akademii Nauk, instytutach badawczych oraz jednostkach Sieci Badawczej Łukasiewicz. Dziś minimalne wynagrodzenie zasadnicze asystenta stanowi połowę minimalnej pensji profesora. Autorzy projektu chcą odejść od tego mechanizmu i powiązać płace z danymi publikowanymi przez Główny Urząd Statystyczny.
Zmiany nie nastąpią z dnia na dzień. Projekt przewiduje trzyletni okres przejściowy. W 2027 roku minimalne wynagrodzenie osiągnie 75 proc. docelowej wartości, w 2028 roku wzrośnie do 87,5 proc., a od 2029 roku wyniesie już 100 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw bez wypłat nagród z zysku za czwarty kwartał poprzedniego roku.
Już dziś można oszacować skalę podwyżek. Dane GUS pokazują wyraźny wzrost przeciętnych wynagrodzeń. W drugim kwartale 2026 roku wyniosły one 9395,26 zł, podczas gdy rok wcześniej było to 9228,30 zł, a dwa lata wcześniej 8548,85 zł. Gdyby podobny trend utrzymał się do końca roku, minimalna pensja zasadnicza w 2027 roku mogłaby przekroczyć 7 tys. zł, a dwa lata później zbliżyć się do 9 tys. zł.
Projekt nie ogranicza się wyłącznie do wynagrodzeń pracowników naukowych. Zakłada również wyższe stypendia doktoranckie. Przed oceną śródokresową doktoranci mieliby otrzymywać 75 proc. minimalnego wynagrodzenia zasadniczego na najniższych stanowiskach naukowych, natomiast po pozytywnej ocenie stawka wzrosłaby do 90 proc.
Posłowie proponują także zabezpieczenie przed obchodzeniem nowych przepisów. Uczelnie i instytuty nie mogłyby uniknąć obowiązku wypłaty minimalnego wynagrodzenia przez zmianę nazwy stanowiska, zakresu obowiązków czy podstawy zatrudnienia.
To kolejna grupa zawodowa, której płace ustawodawca chce powiązać z ogłaszanymi przez GUS wskaźnikami. Od 1 lipca wyższe minimalne wynagrodzenia otrzymali już pracownicy ochrony zdrowia. Lekarze specjaliści mogą liczyć na niemal 13 tys. zł brutto, a pielęgniarki z najwyższymi kwalifikacjami przekroczyły próg 11 tys. zł. Teraz podobny mechanizm może objąć także sektor nauki. Jeśli projekt zyska poparcie parlamentu, wynagrodzenia akademików wzrosną w najbliższych latach do poziomu, który jeszcze niedawno wydawał się poza zasięgiem wielu początkujących badaczy.
Kto zyskuje, a kto odczuwa skutki zmian?
Na dzień dzisiejszy minimalne wynagrodzenie za pracę w Polsce wynosi 4806 zł brutto miesięcznie, natomiast minimalna stawka godzinowa dla określonych umów cywilnoprawnych osiąga 31,40 zł brutto. Obie kwoty obowiązują od 1 stycznia 2026 roku i pozostaną niezmienione do końca roku. W przeciwieństwie do poprzednich lat rząd nie zdecydował się na drugą podwyżkę od lipca, ponieważ prognozowana inflacja nie przekroczyła ustawowego progu, który wymuszałby dwie waloryzacje w ciągu roku.
Dla pracowników oznacza to większą przewidywalność. Osoba zatrudniona na pełnym etacie nie może otrzymać niższego wynagrodzenia zasadniczego niż ustawowe minimum. W praktyce wysokość pensji „na rękę” zależy jednak od wielu czynników. Znaczenie mają między innymi złożenie formularza PIT-2, koszty uzyskania przychodu, ulga podatkowa czy uczestnictwo w Pracowniczych Planach Kapitałowych. W typowej sytuacji pracownik otrzymuje około 3606 zł netto, choć rzeczywista kwota może być nieco wyższa lub niższa.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.