Charakterystyczny, okrągły, w kształcie sporych rurek makaron cannelloni można oczywiście zrobić samemu w domu. Jeśli dojdziemy w tym do odpowiedniej wprawy (ludziom, którzy w razie czego potrafią sami sobie zrobić makaron, naprawdę żyje się łatwiej...), będzie się czym pochwalić i naprawdę biesiadnicy to docenią. Ale zanim się nauczymy, to możemy praktykować na sklepowych (czy u Państwa też mówi się "kupczych"?). W pudełku zwykle jest 24-25 sztuk (250 gramów), wystarcza na czterech głodnych. Różnią się między sobą tym, czy trzeba je wcześniej obgotować - wybierzcie na start te, gdzie nie trzeba.
250 gramów makaronu canellonni
pół kilograma mięsa wieprzowo-wołowego albo z indyka
cebula
2 ząbki czosnku
olej
sól, pieprz
sos pomidorowy:
litr passaty, sól, pieprz, czosnek, suszone oregano, oliwa
400 gramów startego żółtego sera
100 gramów startego parmezanu
sos beszamelowy:
łyżka masła
łyżka mąki
szklanka mleka
sól, biały pieprz, gałka muszkatołowa
Mięso może być w zasadzie dowolne: dobrej jakości szynka, jakaś mieszanka wieprzowo-wołowa, mielony indyk. Oczywiście, jeśli mają Państwo ochotę, to może być i wersja zgoła wegetariańska: najpopularniejszy chyba tu jest szpinak z twarożkiem - skoro jesteśmy w klimatach włoskich, niech to będzie ricotta.
Z mięsem żadnej filozofii nie ma: najpierw na oliwie przesmażamy posiekaną drobniutko cebulę, potem dodajemy do niej dwa zmiażdżone ząbki czosnku i na to po chwili mięso. Dosalamy, dopieprzamy. Smażymy tylko tyle, żeby zmieniło kolor, utraciło surowość i znaczną część naturalnej wilgotności.
Włoski sos pomidorowy: prościzna! Na oliwie obsmażamy trochę cebuli, czosnku, wlewamy na to albo pomidory z puszki (kupujmy te, gdzie są całe - owszem, trzeba rozcisnąć, ale są zwykle lepsze) albo passatę, dodajemy do niej trochę pikantnej papryki i suszonego oregano, przez chwilę dusimy razem.
No i beszamel. Niby danie włoskie, ale i tu się Francuzi musieli... W niektórych wersjach jest pomijany i zastępowany tartym serem roztopionym z łyżką mleka i masła, ale osobiście uważam, że nauczenie się porządnego beszamelu jest warte swojej ceny. Bo to jest arcydzieło prostoty kulinarnej. Proste połączenie masła, mąki, mleka i przypraw, a efekt piorunujący! Oprócz cannelloni do lasagne, do szparagów, do delikatnych mięs... Mistrzowie mówią - pokaż mi twój beszamel, a powiem ci, czy umiesz gotować...
Cały czas działać będziemy na niewielkim ogniu. Rozgrzewamy na patelni czubatą łyżkę masła. Na to wsypujemy tyle samo jasnej, pszenicznej mąki. Nie pozwalamy jej, broń Boże, zbrązowieć i zaczynamy dolewać niewielkimi porcjami mleko. Uwaga: nie powinno być prosto z lodówki. I najważniejsze: cały czas intensywnie mieszamy. Najlepiej popularną trzepaczką do jajek. Nie przejmujemy się, że początkowo przypominać to będzie źle rozmieszany gips, z każdą chwilą i porcją mleka będzie to szło w kierunku aksamitnego, delikatnego, mającego konsystencję śmietany, sosu. Po prostu trzeba mieszać. Zabieg trwa około 5 minut. Na koniec szybko przyprawiamy odrobiną soli, gałki i pieprzu, najlepiej białego.
No i potarty dobry żółty ser. Niezbyt agresywny, nie może wyjść na pierwszy plan.
I teraz komponujemy.
Na dno trochę sosu pomidorowego. Potem dość ciasno ułożona warstwa rurek. Oblewamy je beszamelem i sosem pomidorowym. Maja być otulone, ale nie pływać. Możemy lekko posypać też żółtym serem, na wierzchu jeszcze trochę sera i szlif z parmezanu.
Na wydaniu dbamy o to, żeby było widać przekrój rurek, możemy ozdobić jakimiś świeżymi ziołami.
Cannelloni świetnie znosi zamrażanie, jako ratunkowy obiad sprawdza się idealnie.
Zbigniew Smółko
Więcej przepisów znajdziesz ( TUTAJ)
Zobacz również: Przepisy Czytelników
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.